sobota, 26 grudnia 2015

Star Wars ...

Tradycyjnie, w drugi dzień świąt, wybieram się do kina. Wcześniej jednak postanowiłem "wychodzić" makowiec, kapustę, zwłaszcza kapustę i innych świątecznych dóbr nadmiar ...
Na ulicy Ratajczaka spotkałem, nieco zdezelowanego, dawno niewidzianego przyjaciela, R2-D2. Pogadaliśmy chwilę, o potem poszedłem dalej. Reszty dowiem się 19.45 ...

pozdrawiam

czwartek, 24 grudnia 2015

W poszukiwaniu magii ...

W ten wyjątkowy dzień postanowiłem poszukać magii o której od kilku dni wszyscy wokół nieprzerwanie mówią. To co dla większości tak oczywiste dla mnie okazało się zadaniem niełatwym ...
Tłum, który napotkałem w handlowej "galerii" pozbawiony był magii całkowicie, w telewizji tylko kup, kup, kup, słowem "padaka" nie magia, w polityce wiadomo wszyscy jeszcze śpią po nocnych awanturach, bełkot tylko, w Kościele, zawłaszczonym przez prezesów i dyrektorów, pozbawionym dziś własnego zdania, magii już od dawna brak. W radiu, owszem "słodkie gwiazdki i niebiański spokój", niestety facet, który dzisiaj krzyczał na mnie na Jeżycach, że fotografuję jego starą budę, radia najpewniej nie słucha, a być może nie daje się już na "to wszystko" nabrać. W telefonie, wiadomo, maile, eski, rzadko kiedy autorskie, zazwyczaj rymowanki z serii "kopiuj- wklej"... znaczy się słabo.
Ale nie myślcie proszę, że jestem zgorzkniałym starcem, czy nieszczęśliwym zagubionym fotografem, bynajmniej !
Ja owianą tajemnicą "magię" znalazłem dziś "tuż obok", w moim parku, zalanym od rana gęstą, mleczną mgłą. Było tam cicho i spokojnie, było słonecznie i ciepło. Było wspaniale.
I nagle nie wiadomo skąd, zza drzew, wybiegła w podskokach radosna i szczęśliwa niewielka istota ... i pomyślałem tylko, że to dobra wróżba na nadchodzący rok :)

Wszystkiego Dobrego, Miłości, Spełnienia i ... Magii :)

niedziela, 20 grudnia 2015

Jesteś lekiem na całe zło ...

W gąszczu złości, wyzwisk i podziałów,
wymieszanych w komercyjnym kisielu,
polanych obficie
sosem z "Jingle bells",
zalecam Fotografie jako skuteczny lek,
by to szaleństwo przetrzymać ... 


Wszystkiego Dobrego !

ps. Fotografie już odjechały, bardzo Wam Wszystkim dziękuję, teraz to ja czekam na zdjęcia od Was.
Tak, tak, na Twoje też ... ;)

niedziela, 6 grudnia 2015

Grudniowo ...

Już od kilku lat perspektywa świątecznego szaleństwa mnie przeraża. Muszę to w końcu głośno powiedzieć ... Nie lubię świąt Bożego Narodzenia. Nie lubię ! Nie lubię tłumów, przepychanek, całego tego konsumpcyjnego teatru. Ostatnio nawet znudziły mi się "Last Christmas" i "Kevin sam w domu". Jedyne co przykuwa moją uwagę to sklepowe witryny. Szczególnie lubiłem podziwiać te w Paryżu, w Lafayette, przy okazji corocznych wizyt na Paris Photo.
Tą niecodzienną witrynę, znalazłem w Poznaniu, na Jeżycach :) Troszkę się nagimnastykowałem zanim znalazłem swoją fotografię, tym razem chyba się udało :)

Szczęściem tuż po Nowym Roku pakuję torbę z aparatami i wyruszam ... Mam nadzieję, że tam dokąd pojadę cichutko będzie padał śnieg. Telewizora na pewno nie włączę !

ps. Jeśli ktokolwiek chciałby jeszcze obdarować bliskiego wytworem ludzkiej wrażliwości  - pozostało ostatnich 7 fotografii do rozdania (kliknij) ... jak mawiają na Heathrow - Last call :)

pozdrawiam

środa, 2 grudnia 2015

Ale dobrze, że były ...


Dawne marzenia
były dobre,
nie spełniły się,
ale dobrze, że były


To cytat z "Bridges of Madison County", kredo Clinta Eastwooda, fotografa wagabundy ...
Stanowi idealny podpis dla mojej nowojorskiej fotografii.

nie spełniły się, ale dobrze, że były ... smutne nieprawdaż ?

ps. pozostało jeszcze ok. 10-ciu fotografii tu kliknij

Stereotypy ...

Kiedy mówię, Berlin, warsztaty, miasto kultury, spotyka mnie opór, wręcz zimnowojenna obawa. Stereotypy, które skrywamy w naszych w głowach, zniewalają nas i ograniczają. Z rzeczywistością niewiele mają wspólnego. Berlin ... nie lękajcie się :)

pozdrawiam

fot. Berlin '2015

poniedziałek, 30 listopada 2015

Ważne, że chociaż wiem ...


Parafrazując Grzegorza Ciechowskiego ... ;)
przeczuwam, że daleko stąd
na pewnej plaży rower lśni
w słuchawkach szumi Radiohead
a słońce głaszcze koła dwa


"Podróż do ciepłych krajów" to jedna z moich ulubionych piosenek Grzegorza Ciechowskiego, fragment poniżej jest zdecydowanie kluczowy :)

...

"za oknem pada śnieg

nie szkodzi,
ważne, że chociaż wiem"

piosenka tu: kliknij


Mam nadzieje, że u Was świeci słońce, miłego dnia :)


pozdrawiam


fot. plaża w Barcelonie 2015

niedziela, 29 listopada 2015

Podróżować jest bosko ...

Lubię odkrywanie "nowych światów". Nie ma bowiem nic bardziej inspirującego niż nieznany ląd. Spotify rankiem "zabrał mnie do" Fisz Emade, Warszawianka na film "Dziewczyna z szafy", a w piątek popłynąłem na spotkanie z "Młodością" Paolo Sorrentino, na film który mnie absolutnie zachwycił!

Nie wiem czy wyskoczę oknem, czy nakręcę nowy film, jedno co wiem... podróżować jest bosko :)

fot. New York 2015 (zmokłem wtedy do suchej nitki, dwie godziny na deszczu ... warto było)

ps. 1 grudnia rozdaję fotografie ... zajrzyjcie tu we wtorek.

pozdrawiam

sobota, 28 listopada 2015

Zapach mandarynek ...

Niewiele z tamtych dni już ocalało,
Nie ma już magii, a Peter Gabriel nie śpiewa "Don't give up",
Śnieg
już nie prószy na alejki w parku,
Pozostał tylko zapach mandarynek ...


:)

środa, 25 listopada 2015

Autumn leaves

The falling leaves drift by the window
The autumn leaves of red and gold
I see your lips, the summer kisses
The sun-burned hands I used to hold

niedziela, 22 listopada 2015

sobota, 21 listopada 2015

427

Patrząc przez okno, czasem wystarczy jedno spojrzenie by dostrzec pierwsze krople deszczu ...

piątek, 20 listopada 2015

Nie wiem co autor miał na myśli ...


Fotografowanie ulicznych graffiti, zawsze uważałem za "coś" nieco mniej wartościowego.
W końcu nie my jesteśmy autorami fotografowanej pracy, my tylko rejestrujemy, to co stworzył nieznany nam artysta, którego my zwyczajnie wykorzystujemy.  W tym przypadku jednak graffiti, na które natknąłem się w Poznaniu, wydało mi się szczególnie wymowne, przy tym niezwykle proste i celne. Nie wiem co autor miał na myśli, nie wiem kim jest autor, mimo to postanowiłem na własną rękę, zadedykować je rządzącym, którzy z taką pasją, od kilku dni zmieniają ten kraj...

pozdrawiam

sobota, 14 listopada 2015

Polska NIE tylko dla Polaków.


Z obrzydzeniem czytam wylewające się z Internetu ksenofobiczne głosy niechęci wobec obcych, wolnych umysłów, niewierzących i innych barwnych mniejszości. Za dramat w Paryżu nie odpowiada kulturowa różnorodność, ani też winy za to nie ponosi Islam. To sprawa znacznie bardziej skomplikowana, daleko wybiegająca poza "umiłowanie do schabowego" ...

Dzisiaj w Polsce zdecydowanie bardziej boję się brunatnych, pseudo "patriotów", głoszących hasła o "polskości" i "honorze" niż "wszelkiej maści" obcokrajowców.

Dawniej, kiedy rozpoczynałem przygodę z Fotografią, a było to w latach 80-tych, każdy kochający Fotografię był zazwyczaj interesującym, otwartym i wrażliwym człowiekiem. Wspólnie tworzyliśmy micro kosmos ludzi związanych pasją tworzenia i dzielenia się tym co dawało nam ogromną radość.
Dziś oniemiały czytam na Facebooku komentarze fotografujących, na co dzień prześcigających się w prezentowaniu swoich "dzieł". Ze zdumieniem konstatuję, że wielu z nich to całkowicie niewrażliwi, przepełnieni niechęcią i poczuciem wyższości, ksenofobiczni pstrykacze. Odkładam personalne oceny, niemniej, pewien jestem, że ktoś zamknięty na drugiego człowieka, niewiele ma do powiedzenia jako fotograf i jako człowiek ...

pozdrawiam
fot. Paryż, listopad 2009

środa, 11 listopada 2015

Armagedon ...

W zeszłym tygodniu, "przewróciła" się moja stacja graficzna, mój serwer, moja cała, cyfrowa, fotograficzna przeszłość.
Okazało się, że 12 lat fotografowania aparatami cyfrowymi zamknąć można w małej, wielkości zaledwie dwóch paczek papierosów, metalowej puszce z napisem Seagate Barracuda 2 TB. Od razu wyjaśniam, że wszystko ocalało, zabezpieczam się jak tylko mogę, niemniej kruchość współczesnej Fotografii, łatwość z jaką można utracić kilkanaście lat pracy szalenie mnie przeraziła. Dziesiątki tysięcy obrazów, setki podróży, spotkań z ludźmi, portrety, nieskończenie wiele przygód, wszystko to może zniknąć w jednej chwili i to na zawsze!
Pozostał na szczęście jeszcze mój czerwony karton z setką papierowych odbitek, pozostały wypełnione po brzegi szuflady i inne niewielkie pudełka pełne archiwalnych wydruków.  Niestety to tylko ułamek mojego świata, który by ocalał w przypadku cyfrowego Armagedonu.
Na tym tle stojące w rzędzie segregatory, wypełnione negatywami prezentują się dostojnie, jest w nich spokój i pewność siebie. Ale nie, nie myślcie, że powrócę do negatywu. Ten świat jest już poza mną. Dziś nieczęsto widuję w obcych lodówkach leżące, równo poukładane pudełka ilforda zamiast podhalańskiej. To piękny widok, świat idealny, świat za którym zawsze będę tęsknił ...

Porządkując i sprawdzając czy "wszystko mam i czy się zgadza" natknąłem się na takie oto "słodziaki", które niegdyś popełniałem ;)

Islandia 2004, ważna wyprawa, ważny moment.


ps. A może by tak chociaż instax ...?


pozdrawiam

środa, 4 listopada 2015

New York, I love You ...


Dzisiejszy wernisaż Izabelli Gustowskiej w Starym Browarze "NowyJork i dziewczyna", oraz jej hipnotyzujące multimedialne prace, osadzone w nowojorskich przestrzeniach, całkowicie mną zawładnęły. Jak pisze kuratorka, Agata Jakubowska, punktem wyjścia dla autorki była postać Josephine Hopper. To żona znakomitego amerykańskiego malarza,
którego twórczość znać powinien każdy miłośnik Fotografii.

Połączenie Nowego Jorku, Kobiety oraz Edwarda Hoopera, przynieść może tylko jedno, energetyczną bombę !

Ogromnie cieszę się, że wiosną 2016 wracamy do Nowego Jorku z naszymi warsztatami Open Your Eyes. Niewiele bowiem równać się może z energią i inspiracją, którą oferuje to wyjątkowe miasto ...:)
pozdrawiam

wtorek, 3 listopada 2015

Are You going with me ?

Zdarza się, ze fotografie ilustrują nasze niezapomniane doznania, wyjątkowe dla nas doświadczenia. Dla mnie jednym z ważniejszych momentów była z pewnością, pierwsza moja prawdziwa podróż, do Londynu, ponad 25 lat temu...
Pamiętam chwilę, kiedy nałożyłem słuchawki i po raz pierwszy wybrałem się "w miasto", na spacer, na Kensington High Street. Chaotyczne tłumy spieszących w nieznane barwnych ludzi, za sprawą hipnotyzującego, dochodzącego ze słuchawek, "Are You going with me" nagle zaczęły układać się w uporządkowane obrazy, zobaczyłem film ...
Dzisiejsza fotografia, którą szczególnie lubię, choć zrobiona daleko, w Nowym Jorku, idealnie oddaje tamten niezapomniany moment ...
 
ps. Dziś w Poznaniu o 18.00 jazzowe zaduszki ...

niedziela, 1 listopada 2015

Carpe diem ...

Pierwszy listopada przypomina mi, że zegar tyka nieubłaganie, że już zdecydowanie bliżej jest niż dalej. Nie warto więc oglądać się za siebie. Pozostało jeszcze kilka fotografii do zrobienia i kilka "gór do zdobycia". Chwytajmy zatem chwilę i cieszmy się nią ... :)

sobota, 31 października 2015

Lubię ...

Lubię kiedy fotografia kryje sekret, maleńką zagadkę, do rozwiązania której potrzeba chwili.
Lubię kiedy fotografia nas zatrzymuje, choćby na ułamek sekundy.
Najbardziej jednak lubię, kiedy pytają "a co to jest ?" ;)
Tajemnica bywa najbardziej pociągająca ...

pozdrawiam

piątek, 30 października 2015

Koniec lata czyli ... in colour I trust

Spoglądając na facebookowe portale związane z fotografią, odnoszę wrażenie, że większość fotografujących boi się koloru. Wychowani na klasycznej fotografii, aspirujący i ambitni zazwyczaj idą na łatwiznę. Najmniejsza nawet wątpliwość, pcha ich ku czerni i bieli fałszywie gwarantującej "sukces". Gdyby nie technologiczne ułomności fotografii, od początku jej istnienia, nie poznalibyśmy czarno-białych zdjęć, podobnie jak nie znamy czarno-białego malarstwa (pomijam wyjątki). Wybór monochromatycznej kliszy lub elektroniczna konwersja to zawsze świadome lub nie estetyzowanie.

Koniec lata niesie ze sobą, zmianę barw, nieuchronne ich wygaszanie, by w grudniu osiągnąć monochromatyczne apogeum. Mimo to, nawet w zimowych szarościach świat pozostaje barwny...
W mojej nowej, blogowej odsłonie, gościć będą tylko obrazy barwne, tylko poziome i tylko moje :)

ps. będą wyjątki, to oczywiste

pozdrawiam

niedziela, 25 października 2015

My way ...

Jadąc autobusem przez Sycylię, ze słonecznego Palermo do leżącej u podnóża Etny Katanii, obserwowałem z zapartym tchem siedzącą przede mną nieznaną mi damę, która bez chwili wytchnienia przeglądała facebooka na swym niewielkim "telefoniku". Przeciągała palcem po ekranie, w oczekiwaniu na pojawiające się kolejne obrazy. Zdjęcie zatrzymywały się z sobie tylko znaną bezwładnością ukazując się czasem w całości (bar bar bar), zazwyczaj jednak tylko "prezentując" swój fragment, bywało, że bardzo niewielki...
Od razu wyobraziłem sobie moje fotografie oglądane na równie maleńkim iphonie, wyświetlające się tuż przy górnej krawędzi prezentując tylko ułamek, by nie powiedzieć swój okruch... koszmar prawdziwy. Szybki "like", "słoneczko" i dama z radością "pofrunęła" dalej...  Nein, Nein, Nein !
Nim ukazała się na horyzoncie Etna, wiedziałem już, że Facebook nie dla mnie, że nie tylko spłyca relacje miedzy ludźmi, ale nade wszystko zabija prezentowane tam obrazy i to tak bardzo, że już dłużej tego akceptować nie mogę. No way! Pomyślałem więc by powrócić do zakurzonego i zapomnianego bloga, który niegdyś dawał mi tyle radości, by tam, w intymnej atmosferze dzielić się swymi fotograficznymi emocjami - w całości i bez cięć.
Ostatni miesiąc spędziłem w podróży. Był to czas wytężonej pracy, przygód i fotograficznych emocji. Czas refleksji, anchois i panacotty. Fotografowanie znów zaczęło mnie cieszyć, daleko w Cefalu znalazłem inspirację.
Tym razem nie podejmuję żadnych blogowych zobowiązań, że w poniedziałki, że 5 razy w tygodniu, że ...itd. Będzie po mojemu, będzie "my way" czyli nic nie jest pewne, za to prawdziwe i piękne ;)

Cefalu 22.10.2015

pozdrawiam